wtorek, 3 marca 2015

Lunchbox skośnooki

Z orientalną nutą, znaczy, ale tak mi się jakoś porównanie nasunęło.
Dzisiejszy zestaw zainspirowało opakowanie makaronu sobe, które tak jakoś przylgnęło do mojego sklepowego koszyka, wcześniej tak miłośnie patrząc na mnie ze sklepowej półki, że rozumiecie... ;-)


W pudełku znalazły się:
- porcja ugotowanego makaronu (prawdopodobnie mógłby być też zwykły pszenny czy moj ulubiony pełnoziarnisty, ale ten posmak mąki gryczanej bardzo mi odpowiadał)
- garść (duża, albo i dwie) roszponki;
- pędy bambusa - około pół słoiczka;
- 2 łyżki sezamu;
- pokrojona w kostkę pieczona pierś z indyka - mała porcja;
sos:
- sos sojowy;
- imbir;
- czarny pieprz;
- olej sezamowy;
- sól.
Proporcje wg uznania, ja zazwyczaj przesadzam z imbirem i moim ulubionym olejem sezamowym (bardzo intensywny!), więc polecam zacząć od niewielkiej ilości.
Wyszło fajne. Wręcz prosiło się o odrobinę czosnku, ale niekoniecznie chciałam ryzykować utratę kolegów z pracy. ;-)
Bardzo polecam!


A jutro zaprszam na lunchbox z pęcakiem - właśnie jestem w trakcie przygotowywania. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz